sobota, 26 kwietnia 2008

Nie mam pomysłu na tytuł

Stało sie ...

Ludzie są jak miasta... Mogą żyć i mogą umrzeć ...
Miasto w oblężeniu może sie albo poddać albo doczekać odsieczy...
Mogą siegnąć wielkości albo dna ...

Tak samo ludzie ... zyją i umierają ..Walczą albo poddają się , mogą być wielcy albo przeżyć życie tak po prostu

Jest związek pomiędzy człowiekiem a miastem..ale nie w tym sensie że człowiek miasto tworzy choć to też prawda , bardziej w aspekcie psychicznym wtedy miasto tworzy człowieka...

Choć jesteśmy Polakami to mamy coś z niemców z prusaków , to oni stworzyli to miasto - tu gdzie teraz siedze ja siedział Hans - trzeba pamiętać i mieć tą świadomość...

Przyszli ...

Drzwi łomączą wściekle w zawiasach ... zaraz je wyważą ,
Trach słychać dźwięk taranu o deski ...Tynk przy framudze kruszy sie i pokrywa okoliczną wykładzine warstwą szarego nalotu ...

Rozkładam dwójnóg kłąde sie na podłodze otwieram klapke na górze karabinu, przekładam taśme ,słychać brzęk naboji obijających sie o deski ...Pociągam dżwignie po lewej stronie ,korpusu .
Kieruje lufe w kierunku drzwi...
Łupp... Drzwi w końcu sie poddały .... Za nimi rząd postaci w czarnych kombinezonach z latarkami przy broni...
Ogłuszający ryk karabinu maszynowego przerywa tą sekunde ciszy .... pociski rozrywają tynk ścian klatki schodowej ...Postacie w drzwiach falują w konwulsyjnym tańcu śmierci...teraz są już w objęciach śmierci , pociski głaszczą ich ciała przyozdabiając drzwi z przeciwka chaotycznymi plamami ciemnej krwi-niebo wita kolejnych ludzi obowiązku ....piuropusz ognia rozjaśnia przedpokój ...

Koniec amunicji z lufy kamemu zeszła oksyda czuć swąd spalonej stali , zapach nitrocelulozy tworzy w powietrzu symfonie zapachów z topionym ołowiem .
Wszystkie ściany na przeciwko są praktycznie obdarte z tynku a elementy drewniane w drzazgach, Na schodach i pół pietrze leży kilka poszatkowanych ciał...Po schodach w dół ścieka obfity strumień dość skrzepłej już krwi....

Czas sie z tąd wynosić..

Brak komentarzy: