piątek, 19 września 2008

I Jeszcze.

Ostatnio tak zastanawiałem sie nad moim życiem i dochodzę do wniosków że mógłbym na tej podstawie niezła książke przygodową napisać ...

Jak miałem 14 lat to zaczęłem sie kręcić po mieście na ogół po tych rejonach bardziej uprzemysłowionych a że to były czasy prywatyzacji to wszystko tam stało otworem i puste...ba nawet troche wcześniej jeszcze w 1999 i 2000 robiliśmy już te wypady ... hmm wtedy zwykłe przejście sie po krzaczorach nad kanałem to była całą wielka wyprawa...choć trzeba przyznać że miało to w sobie napewno coś z tajemnicy ... jakoś też wtedy zaczeły sie te manewry z próbą podejścia na ZNTK wtedy jeszcze jakieś resztki tam były zanim wybudowali supermarket ... Właściwie to postawienie tego sklepu definitywnie zakończyło XXwiek...przynajmniej jak dla mnie ...Trzeba też przyznać że dzieciństwo to bardzo ciekawy okres w życiu człowieka - wtedy za każdym pagórkiem i właściwie za każdą kępą krzaków czeka wielka przygoda ...żal mi tylko troche tych współczesnych dzieci , dla nich cały świat to szkoła i komputer no i raczej nie mają gdzie pójść...
A My no cóż my właśnie mieliśmy te tereny byłego ZNTK zanim wybodowali supermarket było tam kilka innych obiektów ...stare XIXw hale fabryczne - kilka starych wagonów kolejowych i cała masa różnorakich narzędzi ... i wszystko to jakoś od 1998 stało puste ...i tak robiliśmy te pierwsze kroki w exploracji ...Jak to wszystko wtedy było magiczne...
Nieco potem wybodowali ten supermarket i cała magia prysła ...Świat sie zmienia ... i to bardzo szybko ...w 2001 zwiedziłem dalsze rejony ZNTK to też było niesamowicie magiczne miejsce...stare XIXw budynki przemysłowe z czerwonej cegły z ozdobnymi detalami..to był 25 listopada ... już troche zimno ale słońce jeszcze ładne ,czerwone w zasadzie pomarańczowe światło rzucało ciepłe promienie ...ten moment będe zdaje sie pamiętał do końca życia ... wszystko było tam idealnie opuszczone i jeszcze nie skarzone powtórnym odkryciem przez człowieka. Potem było już tylko gorzej ... dośc dziwna wyprawa to była jak na 13 latka.. Czas oczywiście mijał i mijał ... Jakoś tak ze 2 lata póżniej odkryłem proch czarny i w ogóle cała reszte tajemnic pirotechniki ... Chyba zbiegło sie to w czasie z zainteresowaniem łażeniem po lesie z detektorem metali ...jeszcze wcześniej z bratem założyliśmy taką mała organizacje wybudowaliśmy bunkier i w ogóle ...oczywiście na nic on nie był potrzebny ale coś sie działo...tak właściwie to już od najmłodszych lat towarzyszyła mi ta dzika fascynacja fajerwerkami , nie mam pojęcia skąd to sie wzieło ale pozostało do dziś ...Tak w ogóle to w czasach mojego dzieciństwa i wczesnej młodości dużo sie działo ogólnie w kraju pamiętam powódz 97 ..jaki to był kataklizm chyba jedyną pamiątką po tym wydarzeniu która została na stałe w mojej psychice to zamiłowanie do katastroficznych klimatów , wtedy też w polityce działy sie różne ciekawe rzeczy ... np taki Cimoszewicz popełnił polityczne samobójstwo ... to w ogóle były dziwne czasy ... niby nie liberalne ale można było wyczuć że rząd nie bardzo wie co ma robić po upadku komuny ...właściwie to były czasy totalnego chaosu...
No i tak dochodzimy zasadniczo do czasów prawie współczesnych ...Coż pewne dziedziny wiedzy zgłebiłem dużo ponad przeciętność ... Jakoś tak w gimnazjum kształtować sie zaczął mój świato pogląd... jakoś w pierwszej klasie zakochałem sie strasznie w jednej koleżance z przedostatniej ławki - oczywiście nic z tego nie wyszło ...tak, po dłuższym czasie stwierdzam że nic z tego wyjść nie mogło ,poprostu dwa różne światy...jednak była to prawie na pewno miłość , ciekawe że taka niedowzajemniona utrzymuje sie najdłużej chyba no i idealizacja tej drugiej osoby jest ponadprzeciętna...Coż mogę jeszcze o tym powiedzieć ..chyba było to w jakimś sensie potrzebne wydarzenie żeby utworzyć jakoś mój światopogład na tego typu sprawy na przyszłość ... Gimnazjum to w ogóle był dziwny okres ... w sumie wtedy człowiek powinien najwięcej korzystać z życia zamiast gnić w budzie ... Oczywiście w tym okresie fascynacja pirotechniką była niezwykle silna ...pamiętam swoją pierwszą detonacje - jakby to było dziś ... materiał wybuchowy zrobiłem z nawozu rolniczego i mączki drzewnej...a inicjator z przygotowanych na kółku chemicznym substancji (nie będe tu podawał żadnych recept , to jednak nie jest zbyt bezpieczne) ... było tego coś koło 280 g ... Po wybuchu wialiśmy z kolegą aż sie kurzyło ... duże wrażenie zrobiła na mnie moc czegoś tak trywialnego w sumie w pewnym sensie to właśnie daje człowiekowi władze nad prawami natury- nawet nad życiem i śmiercią...A co jest dziś ? Dziś nie ma ani jednego z miejsc które tak bardzo fascynowały w dzieciństwie . Reszta chyba sie nie zmieniła dużo naprawdę dużo nowych doświadczeń no i w sumie sporo też nowych przygód ... Nie znam raczej ludzi podobnych sobie którzy budują fortyfikacje po lasach , przemieżają dziesiątki km żeby dostać sie w jakieś magiczne miejsce i zajmują sie sztuką ... Każdy z nas jest w jakiś sposób wyjątkowy...tylko niektórych z nas poprostu nie ma ...zwłaszcza tych którzy utknęli gdzieś przed komputerem telewizorem ....czy zostali skrempowani niewidzialnymi kajdanami telefonu komórkowego...Tych ludzi poprostu nie ma ...a raczej są ale ich byt sprowadza sie do tego że nic po sobie nie zostawią ...

Brak komentarzy: